Księga osobiście strona Dawida - mukowiscydoza jeśli możesz pomóc... @ zaGGadaj też osobiście... drugie ja .... bliżej blisko . ciszej... głupotki zielone-oczy razem K. rosem tuv nielot maciejka niebo pierzynka kk Sonia szarość mignona mada rumianek su .. cebulka na fali kociubińska carte... pranie K. saime gogenzola koridiana drewniane morze aggy vivianna helena abu magiczne babski motyw bleble erotyczne-rozmowy niu słowa małe szczęscia ona30 sjesta-cafe ikea peaceillusion niecodzienne zapiski straszny ojciec way to... idiomka blue trudna historia out-sider karrot niech mówią, że... sama, nie sama alicja chuda adewma sszed zwykły ekloga pod palcami afm genuine just yours zaklęta w ciszę sypialniane... elfica małgośka t. secret of the garden wschodzącesłońce alrisa razor W. ...gszu Alik Michał 2011 październik czerwiec marzec luty styczeń 2010 październik sierpień kwiecień marzec luty styczeń 2009 listopad sierpień maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień
Powered By Blog.pl |
... Próba sił, kto kogo. Z jednej strony nastoletnia buta, próbowanie granic i sama nie wiem, co to jest, jak to nazwać, co jest. Humory? Hormony? A może raczej manipulacja? Może raczej świadoma lub nie próba szantażu emocjonalnego, kto ważniejszy? Z drugiej nieugiętość, konsekwencja i zasady. Brak jakiegokolwiek kompromisu. Czarne - białe, wolno - nie wolno, jasne - ciemne. A ja pośrodku. Sama sie zresztą tu stawiam zupełnie bezsensownie. Czy konsekwencja i zasady ponad wszystko? Czy jednak poczucie bezpieczeństwa i pewność miłości nie są ważniejsze? Czy nastolatek nie powinien przede wszystkim czuć się kochany i akceptowany? Czy konsekwencja i kary nie powinny iść dopiero za? Za dużo tego, za często. I z nastoletniej strony próba utworzenie ze mnie bufora, ja dobra, on zły. Gdy podtrzymuję jego stanowisko jako wspólne, jest żal i argumenty, że kiedyś nie. A podtrzymuję często wbrew sobie. Możeto jest wyczuwalne i stąd te próby? A łagodzę, bo tak niewiele czasu mamy dla dzieci. I szkoda mi go na awantury i ciche minuty, godziny. Wolę odpuścić, w imię spokojnej rodzinności. On nie odpuści, napiętnuje każde niewłaściwe zachowanie, każde złamanie czy nagięcie zasad. Nastoletnie trzaśnięcie drzwiami przeczekałabym, wracając do tego później, on nie, pójdzie, otworzy drzwi, zwróci ostro uwagę. Nastoletni krzyk wrzask, tupanie. Pytam po co? dlaczego nie dać sie jej uspokoić. Rozmawiać na ten temat można później. Mój błąd? Zawsze zaczyna się podobnie. Nagięcie lub złamanie zasad. Pyskowanie, niewłaściwy ton w rozmowie. Zwrócenie uwagi wyzwala krzyk, wrzask i pretensje. Wyciszyłabym, on nie odpuści, musi napiętnować już teraz, zaraz. Wyciągnąć konsekwencje. To nakręca spiralę awantury. Czuję się manipulowana. Nastoletnie płacze o ciągłe zakazy i kazania. Histeria. On uważa, że to dziecię musi się ugiąć, nasza odpowiedzialność, nasze zasady. A ja boję się złamać dziecko-nie dziecko, nastolatkę, boję się potem żałować, że gdzieś przesadziłam. Nie chcę przekroczyć tej granicy, za którą nic nie pozostanie. Chyba sobie nie radzę. Może to przez moje uginanie sie i brak konsekwencji? Nieświadomie robię z niego tego złego policjanta. Chciałabym aby sami pogadali. Beze mnie. On uważa, że to dziecię powinno przyjść do. Dziecię się zaparło, że nie będzie z nim rozmawiać. Pat. A obydwoje uderzają we mnie jak w gruszkę bokserską. A kilka dni później słyszę, że jestem najlepszą mamą. A darza sie, że o nim padają słowa, że jest bardziej ojcem niz rodzony. Gubię się. Może za bardzo zależy mi, aby dzieci go kochały? Na spokojnie myślę, że sama stawiam się w sytuacji, która mi nie pasuje. Zjeść ciastko i mieć ciastko. Że dzieć wyczuwa moje niezdecydowanie i świetnie to wykorzystuje. 2011-06-16 00:04:37 skomentuj (2) |